piątek, 5 sierpnia 2016
CZY PUBLICZNE KARMIENIE PIERSIĄ POWINNO KOGOŚ GORSZYĆ?
Dzisiejszy post piszę w reakcji na wypowiedź Pana Marka Migalskiego, dotyczącą karmienia piersią w miejscach publicznych. Jeśli ktoś nie wie, kim jest wspomniany wyżej jegomość, to odsyłam tutaj: https://pl.wikipedia.org/wiki/Marek_Migalski . A tych, którzy jeszcze nie wiedzą, co takiego powiedział, zachęcam do zajrzenia np. tu : http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/303340-zenujace-uwagi-migalskiego-o-publicznym-karmieniu-piersia-nie-zycze-sobie-by-kobiety-wyciagaly-nad-moim-talerzem-cycek.
Mam dwie córki, obie karmiłam piersią. Robiłam to dla ich zdrowia, dla swojej wygody i (nie oszukujmy się) ze względów ekonomicznych. Z pierwszą córką podróżowałam już od pierwszych tygodni życia, niejednokrotnie byłam zmuszona nakarmić ją np. w autobusie. Starałam się to robić dyskretnie i nikogo tym nie gorszyć. Nikt mi nigdy nie zwrócił uwagi więc chyba się udawało lub po prostu miałam szczęście. Z druga córką, w tych pierwszych miesiącach życia kiedy to, dziecko najbardziej potrzebuje maminej piersi, nie miałam potrzeby oddalania się od domu, na odległość uniemożliwiającą szybki powrót. Publiczne karmienie piersią, miało więc miejsce o wiele rzadziej niż w przypadku pierwszego dziecka, ale również nie spotkałam się nigdy z żadną nie miłą uwagą.
Wiem, że inne kobiety takiego szczęścia nie mają i padają ofiarą krzywych spojrzeń, przykrych tekstów, a podobno nawet wyproszeń z restauracji itp.:( Pan Migalski nie jest jedynie niechlubnym wyjątkiem pozwalającym sobie na takie słowa, a niestety jedną z wielu takich osób. Próbowałam zrozumieć punkt widzenia takich ludzi - niestety nie potrafię. Nie potrafię zrozumieć, co złego jest w publicznym karmieniu dzieci? Jak można twierdzić, że to jest równie obrzydliwe jak puszczanie bąków czy publiczne sikanie? Z tego co mi wiadomo - mocz i bąki śmierdzą - mleko z piersi pachnie... Porównanie to jest więc baaaaaaaaaardzo nie na miejscu.
Przecież kobiety, które decydują się na karmienie piersią w miejscu publicznym, zwykle nie wywalają cycka, tak po prostu na wierzch (a już na pewno nie pchają się z nim do czyjegoś talerza), tylko starają się go zakryć pieluchą. Owszem, można się dalej upierać i twierdzić, że taka kobieta powinna udać się z maleństwem w jakieś ustronne miejsce, tylko ja się pytam: Co to ma być za ustronne miejsce? Śmierdzący kibel? No bo nie oszukujmy się - pokoi dla matek z dzieckiem nie ma jeszcze wcale aż tak dużo... Poza tym nie po to człowiek (tak, kobieta też człowiek) wychodzi z domu, żeby finalnie spędzić czas w odosobnieniu. Tym bardziej, że niektóre niemowlęta lubią sobie pojeść i potrafią przy piersi spędzić godzinę (!)
Ktoś mógłby powiedzieć : "No to niech te matki odciągają pokarm przed wyjściem i karmią z butelki." - Pewnie byłoby to jakieś wyjście gdyby każda matka posiadała elektryczny laktator, obawiam się jednak, że wiele kobiet posiada jedynie te wymagające siły ludzkich dłoni. A odciąganie mleka ręcznym laktatorem potrafi być żmudne, męczące i czasochłonne (odciągasz, odciągasz i odechciewa Ci się ruszać z domu).
Zastanawiam się również, czy te całe porównania karmienia piersią do procesów związanych z wydalaniem, nie są jedynie przykrywką, dla prawdziwych problemów nękających takich ludzi? Może część społeczeństwa nie chce się godzić na takie sytuacje, nie dlatego że faktycznie uważa je za obrzydliwe, a dlatego, że nie jest w stanie przejść do porządku dziennego nad tym, iż kobiecy biust ma inną funkcje, niż tylko tą kojarzoną z seksem?
Jeśli tak jest, to ja bardzo współczuję takim ludziom. Świadczy to o spaczeniu takich osób, a w najlepszym razie, o ich ograniczeniu. Z tego co wiem, wszystkie ssaki karmią potomstwo w ten sposób, co świadczy o tym, że przede wszystkim do tego celu zostały stworzone piersi. A obopólna przyjemność ludzi związana z posiadaniem tych narządów, to chyba po prostu (miły) efekt uboczny. :)
Kończąc moje wypociny, chciałabym życzyć Wam, by nikt nie warzył się wyciągać cycków nad Waszymi talerzami. :D A tak serio, to : Miłego wieczoru, udanego weekendu i aby "Ciemnogród' opuścił Wasze umysły (lub nigdy nie próbował w nich gościć)... :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz