Nie mogę jednak tego zrobić, bo to już popołudnie. :)
Mroźne i słoneczne.
Ja wciśnięta w szafkę kuchenną.
Znów - bo to już drugi raz z rzędu.
Za mną dziatwa śpiewająca piosenki, własnej kompozycji , rzecz jasna.:)
Okupują stół z pomocą kredek i kolorowanek.
(Teraz już wiecie czemu ja w tą szafkę wciśnięta jestem). :)
No trudno. Lepiej tak niż wcale.
Właśnie... będę dziś pisać o moim nie pisaniu.
Przez pół roku prawie każdy zaczęty przeze mnie tekst nie zostawał ukończony , a co za tym idzie, udostępniany.
Co jakiś czas obiecywałam sobie, że wezmę się w garść po czym i tak finalnie nic z tego nie wychodziło.
Nie rozumiałam dlaczego tak się dzieje. Dlaczego napisanie kilku słów (no dobra, kilkudziesięciu :) ) i udostępnienie tego nagle stało się dla mnie takim problemem.
Z końcem roku , wreszcie,doszło do mnie skąd wzięło się to moje, powiedzmy sobie szczerze: NIERÓBSTWO!
Otóż , nie wiedzieć czemu rok 2015 okazał się dla mnie czasem gdy dosyć wyraźnie zaczęłam widzieć większość swoich błędów i głupot popełnionych w ciągu minionej dekady. Jednak nie to było w tym wszystkim najgorsze.Gorszy od tego był fakt, iż zaczęłam rozmyślać o tym co by było gdybym wcześniej dokonywała innych wyborów.
W tym rozmyślaniu popłynęłam a właściwie to powinnam napisać ,że raczej zatrzymało mnie to w miejscu i zamiast poprzestać na wyciągnięciu wniosków i skupieniu się na tym co będzie dalej, zaczęłam się nad sobą trochę użalać i chyba też karać.
A karą było wmawianie sobie, że skoro wcześniej postępowałam głupio i jeszcze w dodatku z przeświadczeniem o słuszności moich działań , to nie powinnam dzielić się z nikim swoimi przemyśleniami bo bardzo możliwe,że za kolejne dziesięć lat znów okaże się, że jestem głupia.:)
Potrzebę powrotu do pisania zawdzięczam dwóm bodźcom :
Pierwszym było uświadomienie sobie (zresztą ponowne) , że życie jest zbyt krótkie i zbyt łatwo można je stracić, bym mogła sobie pozwolić na takie bezczynne patrzenie wstecz.
Drugim było obserwowanie jak wszystkie tematy, które przez długi czas chodziły mi po głowie, zostają kolejno wykorzystywane, przez różnych twórców internetowych.
Oczywiście dalej uważam ,że za dziesięć lat będę widziała dzisiejszą siebie , jako krótkowzroczną dziecinę- głupiutką gąskę. Jednak ta dziecina- głupiutka gąska będzie już mądrzejsza o doświadczenia tych gąsek , którymi była w latach: 2005,2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014 i 2015. :)
To całkiem pocieszające, czuję jak by mnie sam mój anioł stróż klepał po plecach i mówił : " Pisz , pisz. Reszta się ułoży". ( No teraz to dopiero popłynęłam).
Cóż mi zatem pozostaje innego? Będę pisać. :)
PS. Z mroźnego, słonecznego popołudnia, zrobił się mroźny, ciemny prawie wieczór.:)
Ale to wcale nie znaczy,że ja tak wolno piszę- po prostu robiłam całe mnóstwo rzeczy w między czasie.
Mroźne i słoneczne.
Ja wciśnięta w szafkę kuchenną.
Znów - bo to już drugi raz z rzędu.
Za mną dziatwa śpiewająca piosenki, własnej kompozycji , rzecz jasna.:)
Okupują stół z pomocą kredek i kolorowanek.
(Teraz już wiecie czemu ja w tą szafkę wciśnięta jestem). :)
No trudno. Lepiej tak niż wcale.
Właśnie... będę dziś pisać o moim nie pisaniu.
Przez pół roku prawie każdy zaczęty przeze mnie tekst nie zostawał ukończony , a co za tym idzie, udostępniany.
Co jakiś czas obiecywałam sobie, że wezmę się w garść po czym i tak finalnie nic z tego nie wychodziło.
Nie rozumiałam dlaczego tak się dzieje. Dlaczego napisanie kilku słów (no dobra, kilkudziesięciu :) ) i udostępnienie tego nagle stało się dla mnie takim problemem.
Z końcem roku , wreszcie,doszło do mnie skąd wzięło się to moje, powiedzmy sobie szczerze: NIERÓBSTWO!
Otóż , nie wiedzieć czemu rok 2015 okazał się dla mnie czasem gdy dosyć wyraźnie zaczęłam widzieć większość swoich błędów i głupot popełnionych w ciągu minionej dekady. Jednak nie to było w tym wszystkim najgorsze.Gorszy od tego był fakt, iż zaczęłam rozmyślać o tym co by było gdybym wcześniej dokonywała innych wyborów.
W tym rozmyślaniu popłynęłam a właściwie to powinnam napisać ,że raczej zatrzymało mnie to w miejscu i zamiast poprzestać na wyciągnięciu wniosków i skupieniu się na tym co będzie dalej, zaczęłam się nad sobą trochę użalać i chyba też karać.
A karą było wmawianie sobie, że skoro wcześniej postępowałam głupio i jeszcze w dodatku z przeświadczeniem o słuszności moich działań , to nie powinnam dzielić się z nikim swoimi przemyśleniami bo bardzo możliwe,że za kolejne dziesięć lat znów okaże się, że jestem głupia.:)
Potrzebę powrotu do pisania zawdzięczam dwóm bodźcom :
Pierwszym było uświadomienie sobie (zresztą ponowne) , że życie jest zbyt krótkie i zbyt łatwo można je stracić, bym mogła sobie pozwolić na takie bezczynne patrzenie wstecz.
Drugim było obserwowanie jak wszystkie tematy, które przez długi czas chodziły mi po głowie, zostają kolejno wykorzystywane, przez różnych twórców internetowych.
Oczywiście dalej uważam ,że za dziesięć lat będę widziała dzisiejszą siebie , jako krótkowzroczną dziecinę- głupiutką gąskę. Jednak ta dziecina- głupiutka gąska będzie już mądrzejsza o doświadczenia tych gąsek , którymi była w latach: 2005,2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014 i 2015. :)
To całkiem pocieszające, czuję jak by mnie sam mój anioł stróż klepał po plecach i mówił : " Pisz , pisz. Reszta się ułoży". ( No teraz to dopiero popłynęłam).
Cóż mi zatem pozostaje innego? Będę pisać. :)
PS. Z mroźnego, słonecznego popołudnia, zrobił się mroźny, ciemny prawie wieczór.:)
Ale to wcale nie znaczy,że ja tak wolno piszę- po prostu robiłam całe mnóstwo rzeczy w między czasie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz