Nowy Rok nie zawsze wiązał się dla mnie z postanowieniami noworocznymi.
Ok. Napiszę to inaczej...
Nowy Rok nigdy nie wiązał się dla mnie z postanowieniami noworocznymi.
Zawsze z lekkim, kpiącym uśmiechem przysłuchiwałam się temu grupowemu oszukiwaniu siebie, które często zaczynało się już na kilka dni przed Sylwestrem. :)
Aż do teraz.W rok 2016 wchodzę z kilkoma postanowieniami.I być może ja też się oszukuję, myśląc że potrzeba tych postanowień i nastanie Nowego Roku to tylko zbieg okoliczności. :)
Długo mnie tu nie było , o tym dlaczego i co w tym czasie robiłam , pewnie nie raz wspomnę w przyszłości.
Z moją nieobecnością wiąże się moje postanowienie nr.1.
W tym roku będę pisać więcej. O wiele więcej...
Tylko muszę do tego podejść strategicznie. :D
Tymczasem kończę już dziś ,bo jakiś mężczyzna krzyczy w pokoju obok :
" Dorota, musimy dzieciom robić kolacje! "
No jak mus to mus...
Są jeszcze postanowienia: nr.2 i nr.3 a jakby się zastanowić to znalazłoby się i nr.4 ,i nr.5.
Nie będę Was jednak zanudzać pisaniem o chęci zrzucenia paru kilo czy zamienienia oglądania tv na czytanie książek. Nie dziś. :D
Są jeszcze postanowienia: nr.2 i nr.3 a jakby się zastanowić to znalazłoby się i nr.4 ,i nr.5.
Nie będę Was jednak zanudzać pisaniem o chęci zrzucenia paru kilo czy zamienienia oglądania tv na czytanie książek. Nie dziś. :D
Kończąc , chciałabym Wam życzyć:
Szczęśliwego i lepszego niż ten poprzedni Nowego Roku.
Żebyście zdrowi byli i swoje marzenia spełniali.
No i żebyście pamiętali, że jesteśmy wszyscy ludźmi i mamy prawo popełniać błędy ,ale najlepsze jest w tym wszystkim to że przy odrobinie dobrej woli możemy wyciągać wnioski .
Wyciągać wnioski i przy okazji mierzyć siły na zamiary - może to pomoże fortunniej dobierać postanowienia. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz