wtorek, 19 stycznia 2016

SUBIEKTYWNIE O OKNACH ŻYCIA i PEWNEJ ALTERNATYWIE


   Jest niedziela.Nie pamiętam kiedy tak się leniłam jak tego dnia.Coś mi mówi, że w moich pośladkach i w kanapie jakimś dziwnym cudem znalazł się magnes.Ciężko się podnieść.W dodatku w tv tyle kolorowych obrazków i choinka jeszcze pachnie, choć już dawno nie jest zielona...

   Dobra, dosyć tego.:)

   Szczęściem , w mojej głowie pojawia się myśl:

   "Miałam dziś zrobić wpis , nie mogę tu tak siedzieć.Jeśli tego nie zrobię ,to będzie  znaczyło,że mój zapał był słomiany"...

   Bla, bla, bla...

   Bardzo nie chcę żeby mój zapał okazał się słomiany.Magnesy gdzieś znikają.Wstaje w końcu z tej kanapy.Wyłączam tv.Pogardliwie patrze na choinkę, w myślach mówiąc do niej:

   "Fuj! kiedy ty tak zbrzydłaś?"

   Ale o czym to ja dziś chciałam pisać.

   Aaa tak...O oknach życia.

   Kilka dni temu w mediach pojawiła się informacja , o tym, że jakaś matka we Wrocławiu, zostawiła swoją 1,5- roczną córkę w tamtejszym oknie życia.Czytając informacje na ten temat natrafiłam na link, który przypomniał mi,że pod koniec minionego roku ONZ zażądało od Polski zlikwidowania takich miejsc.

   Zdaniem Komitetu Praw Dziecka, anonimowe pozostawianie dziecka w oknie życia jest pozbawianiem go tożsamości. ONZ wzywa nas do zastosowania alternatywy dla okien.Sugeruje ,że powinniśmy wziąć przykład z naszych zachodnich sąsiadów i umożliwić kobietom anonimowe porody w szpitalach.Taki poród pozwala dziecku na poznanie tożsamości matki po ukończeniu przez nie szesnastego roku życia.

   Wszystko pięknie.Na pewno dobrze by było gdyby w Polsce była taka możliwość.Choć oczywiście jeszcze lepiej by było gdyby nikt nie musiał porzucać swoich dzieci.Jednak w rzeczywistości różne są losy ludzkie...Tak, podobno każdy jest kowalem swojego losu.  Ale wiadomo,że kowale są lepsi i gorsi.A poza tym kowale są tylko ludźmi i mają prawo do błędów.

   Błędy błędami.Ludzie ludźmi.A ja sądzę ,że Komitet Praw Dziecka nie ma  pojęcia o mentalności polskiej...

   Polska mentalność powoduje, że coś takiego jak poród anonimowy w polskim szpitalu, to rzecz prawdopodobnie nie możliwa.Z resztą, jeśli prawdą jest, to co przeczytałam- spora część dzieci , które trafiają do okien życia,nie rodzi się w szpitalu tylko np. w domach.

   Dlaczego kobiety decydują się rodzić swoje dzieci bez pomocy medycznej?

  Pewnie dlatego,że często zależy im na tym aby absolutnie nikt nie dowiedział się o tym ,iż w ogóle urodziły.A przecież w szpitalu musiałyby podać swoje dane...

  A na anonimowości zależy im dlatego,że nie chcą być oceniane i potępiane.

  I teraz wyobraźmy sobie (zakładając,że w Polsce wprowadzono możliwość anonimowego porodu), taką sytuację:

  Kobieta, która przybyła na poród, mówi przy okienku, że poród ma być anonimowy.Osoba w okienku jest zmieszana.Dzwoni na porodówkę i pyta co ma zrobić, bo ona pracuje tu miesiąc i nie wie.Po ożywieniu dobiegającym ze słuchawki przyszła rodząca wnioskuje, że ten poród będzie ciężki bez względu na to czy wystąpią komplikacje czy nie.Dociera w końcu na porodówkę.Położne starają się być dla niej miłe, choć widać że sporo je to kosztuje. Przez salę przewijają się różni doktorzy,jakieś pielęgniarki.Wszyscy niby zachowują się poprawnie ,ale część z nich dziwnie na nią patrzy.Kobieta stara się nie słyszeć tych pokątnych, potępiających ją szeptów.Na domiar złego wchodzi pielęgniarka, która jest siostrzenicą jej sąsiadki.Nie wiadomo skąd ,przecież pracowała w innym szpitalu.Zaraz pojawiają się teksty typu: " Nie wiedziałam ,że pani jest w ciąży, nic mi pani nie mówiła gdy rozmawiałyśmy dwa tygodnie temu","Czemu nie rodzi pani w tym szpitalu bliżej miejsca zamieszkania?".Którejś z położnych wyrywa się: " To poród anonimowy".Ciekawska siostrzenica sąsiadki nie wie gdzie ma oczy podziać.Żegna się jakoś nie wyraźnie i wychodzi.Tymczasem u rodzącej rozwarcie już całkowite, bóle parte też już są. Pora rodzić. Na świecie pojawia się mały człowiek. Kobieta  mimo tego,że nie może wrócić do domu z dzieckiem, chce wiedzieć czy ono jest zdrowe. "Co cię to obchodzi, przecież i tak je tu zostawiasz" - Słyszy od położnej. Świeżo upieczona matka- niematka zostaje jeszcze w szpitalu tyle ile musi, po czym wraca do swojego miejsca zamieszkania.A tam wszyscy już wszystko wiedzą.A przynajmniej tak im się wydaje.Wydaje się też im ,że mają prawo kręcić głowami  na jej widok. Nie odpowiadać na "dzień dobry" i oceniać.Jasne, kilka osób próbowało stawać w jej obronnie, wypowiadając zdania takie jak: " Lepiej tak niż by miała zabić dziecko i w lesie zakopać". Jednak chęć obrony i odwaga cywilna szybko opuszcza ich pod wpływem potępiających spojrzeń reszty.

  To by było tyle jeśli chodzi o anonimowość tego zdarzenia...I mimo tego ,że sytuacja , która została przeze mnie opisana, jest fikcją ,to niestety taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny. I pewnie można by tu napisać o wiele więcej takich prawdopodobnych scenariuszy "anonimowych" porodów

   Nie wiem ,czy od momentu powstania okien życia (od 2006 r.), zmniejszyła się ilość zamordowanych noworodków i niemowląt.Nie wiem co stałoby z tymi dziećmi gdyby nie było takich miejsc.Jednak mam prawo przypuszczać,że część z nich nie żyłaby.Zatem zastąpienie tych miejsc porodami "anonimowymi" może przyczynić się do zwiększenia ilości dzieci poupychanych do beczek ,zamrażalników czy zakopywanych w lesie.
 
   Poród w szpitalu, nawet  anonimowy, powoduje że matka decydująca się na pozostawienie swojego dziecka , zmuszona będzie spotykać się z różnymi reakcjami.Natomiast zostawiając dziecko w oknie życia, nie będzie musiała patrzeć nikomu w oczy.Nikt nie będzie jej oceniał. Porzucenie dziecka to pewnie dla wielu z tych kobiet ciężka decyzja.Część z nich ,do końca życia zastanawiać się będzie, czy na pewno zrobiła dobrze.Będą borykać się z wyrzutami sumienia.Myślę,że gdy człowiek staje przed podjęciem takiej decyzji, to ostatnią rzeczą jakiej potrzebuje,są gardzące spojrzenia personelu porodówki czy jakiś urzędników.

   Co do pozbawiania tożsamości dzieci pozostawianych w oknie: Cóż...Żyło by mi się łatwiej gdybym pewnych faktów z przeszłości swoich rodziców nie znała. Ma to więc swoje plusy... Sądzę też ,że jeśli komuś będzie bardzo zależało na tym by dowiedzieć się kim byli jego rodzice, lub chociaż matka, to po prostu znajdzie sposób.

   Uważam ,że nie powinno się likwidować takich miejsc, a alternatywa w postaci anonimowego porodu powinna istnieć ,ale "równolegle" do okien a nie zamiast nich.

  W naszym kraju uwielbiamy oceniać ludzi, wyciągać pochopne wnioski i wtykać nos w nie swoje sprawy.A co najciekawsze robimy te wszystkie rzeczy,bojąc się jednocześnie bycia pochopnie osądzanym i wkurzając się ogromnie ,gdy ktoś nadto interesuje się naszym życiem... Pewnie gdyby nie te dwie rzeczy żyło by się nam lepiej na tym świecie.Jednak zmiana mentalności to długi i żmudny proces.Wiem, bo sama co dzień walczę sama ze sobą by nie oceniać i mieć w nosie gdy ktoś osądza mnie...

 W ten zimowy, bały dzień życzę Wam jak najmniej sytuacji, w których musicie podejmować trudne decyzje. Jak najmniej sytuacji, podczas których czujecie się osądzani.I jak najmniej sytuacji , gdy to Wy pchacie się do świata z pochopnymi wnioskami.






 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz